proces projektowy
- Damian Urbanek

- 22 sty
- 2 minut(y) czytania
Od czego zacząć? Ciśnie się na usta klasyk: "Od początku łysy, od początku." Tylko właściwie gdzie on się znajduje w procesie projektowym? Inspiracje, aranżacje, a może bardziej formalnie – podpisanie umowy projektowej? Są dwa punkty widzenia: inwestora i projektanta, jeśli się na niego decydujemy oczywiście. To nie jest warunek konieczny. Uznajmy z racji mojej profesji, że mnie zatrudniasz. Na potrzeby tego tekstu oczywiście.
Dla inwestora, czyli Ciebie, proces tworzenia wnętrz tak prawdziwie zaczyna się w momencie samego pomysłu na remont, zakupu mieszkania, budowy domu. Już wtedy pojawiają się pierwsze wizje, marzenia odnośnie wyglądu waszej przyszłej przestrzeni. Szukacie, obserwujecie, dotykacie, jednocześnie czekając na moment, kiedy to całą rodziną będziecie mogli słuchać muzyki oraz grać w planszówki w nowych, pachnących jeszcze świeżą farbą, czterech ścianach. Powoli układacie sobie w głowie chronologię zdarzeń: wkład własny, pierwsza rata, projekt, odbiór, realizacja, meble i dodatki. Nie jest to wbrew pozorom najgorsza kolejność prac, dość logiczna. Nie wiecie jednak jeszcze, że pomiędzy tymi pięcioma punktami znajdują się dziesiątki innych, ważnych jak każdy, a pominięcie któregokolwiek może doprowadzić do katastrofy.

Wybór kamienia dla klienta; Onyks Rainbow; B.W. Wiśniewscy, Milanówek.
Wtedy wkraczam ja…
Jak ja lubię – czasami – sam sobie schlebić. Od razu sto punktów do „jedwabistości.”
Tak serio! Proces projektowy dla mnie, architekta, rozpoczyna się w momencie, w którym wysyłasz wiadomość z zapytaniem ofertowym. Wtedy poddaję analizie Twoje materiały, rzut, oczekiwania. Weryfikuje potencjalne problemy, które mogą pojawić się podczas realizacji, bo zawsze takie się znajdą. Przedstawiam koszt współpracy, często dochodzi do spotkania przed wszelkimi formalnościami. Gdy tylko dogadamy się w kwestiach finansowych i estetycznych podpisujemy umowę i w wyznaczonym przez nią momencie rozpoczynamy działania.
Projektujemy!
Wasze inspiracje, tworzenie kart aranżacyjnych, wizualizacje, dokumentacja budowlana, dokumentacja stolarska, wstępny kosztorys i to na co czeka każdy z Was z utęsknieniem, wybór materiałów i oglądanie wzorników materiałów wykończeniowych. 90 % realizacji projektu jest już za nami, pozostaje jedynie dopiąć budżet na podstawie wybranych materiałów i wręczyć Wam do ręki kompletne opracowanie. Tutaj mógłbym postawić kropkę. Podziękować za współpracę, wymienić się miłym słowem i życzyć powodzenia w realizacji. No właśnie. Realizacja. To jest rollercoaster emocji dla osoby niewprawionej w zarządzaniu ekipami i realizacji zamówień. Niestety to aż 2/3 prac, które po zakończonym procesie projektowym zostają na Twoich barkach. No chyba że zdecydujesz się na usługę pod klucz lub nadzór.
Wybory materiałów dla klienta.
W zależności od zakresu jaki oferuje projektant, czy firma architektoniczna, możesz dużą część działań koordynacyjnych zdjąć ze swoich barków. Nikt nie mówi, że to tania usługa i nikt nie powinien twierdzić, że tak być powinno. Całkowicie zapominamy, że usługa projektowania i koordynacji nie jest produktem pierwszej potrzeby. Są to nadal działania premium i mimo pojawiających się od dawna na rynku pakietach wykończeniowych taką pozostanie. Trzeba liczyć się z kosztami, w końcu zespół ludzi z architektem i kierownikiem ekipy na czele bierze odpowiedzialność za powierzone mu mienie i realizację zgodnie z projektem. Przekazanie tych zadań osobom, które nie posiadają doświadczenia w zakresie koordynacji prac, specyfiki działań prosi się o kłopoty. Na jakiej podstawie to twierdzę? Bo też kiedyś zaczynałem i wielu zależności, skutków i procesów nie rozumiałem. Nie wiedziałem, uczyłem się, zdobywałem wiedzę, co ciekawsze… ciągle ją nabywam, bo projektowanie jest interdyscyplinarnym zajęciem. Łączy w sobie dziesiątki branż, podwykonawców w ciągle zmieniającym się rynku, nowościach, które trzeba poznać, zrozumieć i wdrażać. Często metodą prób i niechcianych błędów.






